Moje życie to zmaganie się z drogą do osiągnięcia celu. Próżne szukanie przyjemności w podróżowaniu po tej drodze. Poszukiwanie szczęścia przez wzorce, naśladownictwo... karanie się za niedościganie swoich autorytetów i krótka satysfakcja ze zdobytego celu...
Tagi: szczęście
skomentuj (0)dwie reakcje..
Tagi: turban
skomentuj (0)Oszalałam na punkcie Zumby... jest to niesamowite doświadczenie dla mnie. Całe życie ocierałam się o taniec, ale kiedy okazało się, że już jestem za dorosła na taniec profesjonalny wycofałam się totalnie. Na poprawę humoru po kolejnych latach przyszła zumba. Przyszła nieoczekiwanie gdy, sfrustrowana półrocznym ćwiczeniem po 4 razy w tygodniu bez efektu, podejmowałam kolejną próbę zmierzenia się z orbitrekiem. Zapukała wprost do serca, poruszyła najmniejsze mięśnie, puściła dreszcz po plecach. i została...
Koniec marudzenia... znowu przestałam pisać... nie to, żebym miała mało do opowiedzenia... ale póki blog naturalnie nie został skasowany ogłaszam: POWRACAM:)
skomentuj (0)Kończę studia... przede mną dwa ostatnie tygodnie zajęć... myślałam, że już nic nie może mnie zdziwić na studiach, w budynkach uniwersyteckich.
Jak gejsza bez kimona,
Czemu ludzie swoje życienazywają przemijaniem?
Zegara biciem
Oczekiwaniem na cud
Czemu ludzie swoje życie zamieniają w przemijanie?
Malowanie w szarość
Oczekiwanie na cud
Czemu miłość przemieniają w ciężki kamień?
Obiecując, że od jutra
Rozstaną się z samotnością
Ja wiem, że wiesz, co dzieje się
Ja wiem, że wiesz
Codziennie szukać siły na swej duszyzmartwychwstanie
Tracą na dzieję w końcu
Bo nic samo się nie stanie
Tak od zaraz
Przemijanie
muz.: Marcin Lorek, sł: Jacek Dewodzki
Większość normalnych istot czuje się uszczęśliwiona wiosną... gdy słoneczko ogrzewa kwiatuszki, a dzieci mogą w huśtawkę wkładać swoje grube brzuszki.... bleeee
Medytując w turbanie wspominam wigilię...
no i co wy na to??
http://www.fotohistoria.pl/main.php?g2_itemId=181778
skomentuj (0)
Śnieg, plucha, zawierucha ... a oni tu nadal na rowerach pedałują....
Mróz, lud i zaspy... a im się chce, choć usta przymarzają bez dodatkowego podmuchu wiatru:(
Niemcy to nie jest normalny naród
Teatr im. Juliusza Słowackiego (od 1893 roku... jedna z najsłynniejszych polskich scen).
Panowie w smokingach lub garniturach, Panie w odświętnych sukniach. Wszyscy na czas w teatrze. Po 3 gongu na widowni grobowa cisza... oklaski. Przerwa- wszyscy punktualnie na swoich miejscach -rozpoczyna się odsłona druga. Koniec spektaklu, kurtyna w dół - ludzie powoli wychodzą z wypiekami na twarzy.
No tak było.... ale chyba w 1893.
U schyłku roku 2008 najwidoczniej obowiązują inne zasady. Brudne adidasy, ubłocone spodnie, niechlujnie założone swetry, bluzy z kapturem. W dobrym guście jest spóźnienie co najmniej 5 minut i obowiązuje wchodzenie na salę parę chwil po skończeniu przerwy. Teatr chyba zapożyczył pomysł od Multibabykina licząc na cierpliwość widzów do słuchania płaczu dziecka. Także zabawy koralikami Pani z przodu i robienie zjeżdżalni z prawie zabytkowych foteli w trakcie spektaklu są co najmniej trendy. Chipsy, batoniki i inne przegryzki ... no tak, kto w dzisiejszych czasach ma odraczać zaspokajanie potrzeb? Nie powinno sie doczekać do końca, lepiej w trakcie oklasków zdeptać buty sąsiada, a słowo <przepraszam> przecież już dawno wyszło z użycia.
W erze komórki, teatr chyba powinno się oglądać na youtube.....
slow
Żyję w pralce. Moje życie kręci się, co jakiś czas wiruje po to tylko by znów w utkane tkaniny wpadł proszek i woda spłukała resztę skręconej materii.
Pomysły wchodzą i wychodzą niczym przeprana bielizna.
Buduję swój świat od nowa, obieram dokładny kierunek, nastawiam się na cel. Oddzielam czarne od białego pomiędzy rzucając kolorowe. Rozdzielam, ranguję, nadaję priorytet. I gdy myślę, że już wszystko uformowane kupuję odplamiacz.
Kiedy nastąpi koniec? Gdy pralka zajdzie kamieniem i rdzą... oby nigdy!
efek dzisiejszego dnia:
- mleko skonczone
- sukienka kupiona
- nieobecnosc na niemieckim
- opuchniete stopy od łażenia
- piękny album znaleziony lecz niekupiony
- sok pomaranczowy
- musztarda z czerwonych burakow
- marmolada z imbirem
- currywurst
- potencjalny nosiciel Aids
- serwetnik w kropki
- browar kulturalny
Jak sie okazuje wielu erasmusow piszeee ale ja juz za 3 miesiace erasmusem nie bede i co wtedy? czy bede dalej pisac? Napewno! Mam w koncu tyle wspanialych planów ze bedzie o czym pisać:):)
Wesoly dzień, referat napisany... referat wygłoszony... zaspałam....
Haha cały dzien skonczony, cały dzien wesoły...
Bede tańczyć bede spiewać bede ładnie sie ubierac....
slow
Byłam na dobrej drodze do spędzenia naukowego wieczoru... poł godziny się uczyłam!!!!
skomentuj (0)
Bardzo mi sie tu podoba... najfajniesze przeżycie jakie moglo mnie w tym momencie życia spotkać.... naprawde
czuje sie super , odpreżona, rozluźniona, bardzo twórczo:)niesamowite wrażenie spojrzec na swoje życie z takiego dystansu i już teraz wiem ze juz nigdy nic nie bedzie wygladało jak do tej pory:)
uprawiam tu myślenie:P (tak Ania mówi, więc pewnie to co ja robię też można tak nazwać)
poznałam niesamowitych ludzi, dużo od nich sie nauczyłam i w ogole spojrzałam inaczej na cały świat który mnie otacza i na możliwości jakie dookoła mnie kwitną, a ktorych nigdy nie widziałam.
poza tym berlin jest wspaniałym miastem (choc mi sie nie podoba) w którym, myśle, że każdy człowiek który się tu urodził może rozwijac swoja tożsamość w sposób niezblokowany, bez nacisków...... bardzo tolerancyjne miasto.... pierwszy raz nie przejmuje sie jak wyglądam i jak sie zachowuje... wiem, że moge w metrze śpiewac polskie piosenki albo krzyczeć na cały głos na ulicy... nikogo tu nie dziwi takie zachowanie.... pewnie będzię ciąg dalszy
Dzisiaj po raz pierwszy czuje ze zmolestowałam kogoś intelektualnie.... ale czuje pewne korzyści tego molestowania. Mam nadzieje ze moja ofiara także:)
skomentuj (0)
W białej pościeli czytać gazety o poranku...
Ukradziony szklanko-kubek:)
Kryzys tożsamości na erasmusie....... wg Ericksona:)
"Berlin to miasto w którym każdy może odnaleźć swoją włąsną tożsamość"
Musiałam pojechać do Berlina, żeby pójść na koncert krakowskiej grupy Max Klezmer Band. Może jak wróce do Krakowa uda mi się pójść na koncert Culcha Candela ( z Berlina ;) )
Max Klezmer Band: http://pl.youtube.com/watch?v=WCeVy2GaF08&feature=related
Culcha Candela: http://pl.youtube.com/watch?v=z3Y9sp3u444
slow
Moja największa fascynacja: turban. Lekki, stabilny, wygodny i praktyczny... a przede wszystkim piękny.
Zastanawiam się co ludzie myślą ... nie ! nie tu.... tam... w Polsce! Myślę czy jak wróce z tego kosmopolitycznego miasta do domu to czy będzie ktoś wytykał mnie na ulicy palcami... a może ktoś krzyknie pod Adasiem: fajnie wyglądasz? a może zostane niezauważona??? Nigdy nie spotkałam na ulicy nikogo w turbanie.... nie spotkałam w Polsce. Tu widuje codziennie.
Pokochałam to, aczkolwiek niektórzy nieakceptują zmian .... jaka to jest zmiana? czego? taka sama jak i rajstop czy bluzki..
no tak .... zobaczymy wkrótce!
slooooow
No tak.... to mój 3 blog... mam nadzieje ze ostatni i że przetrwa...
Haha pytanie po co ? dlaczego?
DLA SIEBIE
zbyt dużo przemyśleń, zbyt dużo myśli.... czas uporządkować wszystko!
A więc do dzieła...
niedługo zaczynam
Powodzenia
.................................
skomentuj (0)